piątek, 29 lutego 2008



Ulubiona pozycja Klucha

czwartek, 28 lutego 2008

The end has no end

Z "Dyni" - pomagisterskie śniadanie z Leslie Feist i ulubiona pozycja obronna Rudej Wiśni:














































































Z zaskoczenia - czyli dwa ryje:

piątek, 15 lutego 2008

Na zewnątrz mróz i zapewne dlatego cała wieś śmierdzi siarkowodorem.
Za to w superhipermarkecie o szumnym imieniu "Dąbrowiak" The Kooks wygrali z radiem.
Opierdalanie zmaterializowało się w postaci koszulki z lumpa, czterech czerwonych tulipanów z przybraniem, zupy z soczewicy i pomysłu na opowiadanie - rzyfcem jak z Kereta - którego nigdy jednak nie napiszę.

God, how could I have been so stupid.

czwartek, 14 lutego 2008

Drugi dzień w domu i zarazem drugi dzień opierdalania się totalnego i kurzenia w wersji lite - tzn. gotowania rodzinie obiadków :P.

Czarne chmury jednak wiszą:

poniedziałek, 11 lutego 2008

Miś: poniedziałki śmierdzą

Miło, acz smutno...:


Bebe - "Siempre me quedara"

... i energetycznie:


Le Tigre - "Deceptacon"

niedziela, 10 lutego 2008

Po co po co po co

Czyli nieśmieszny powód do śmiechu



Boski Gael w "The Science Of Sleep"



The Doors - "People Are Strange"

EDIT: Podsumowanie dnia :P



"Fuck scene" z "Me, You And Everyone We Know"

niedziela, 3 lutego 2008

Zostałyśmy same z Wiśnią na tydzień. Z kotami.

Koty pobiły się o Pana Króla Lwa.















Wiśnia dostała mandat.