Do posłuchania:
Buckethead - "Watching the boats with my dad"
Do poczytania:
Co kto lubi. Lokalne gazety. Ploty. Truman Capote. Etgar Keret. Alter Kacyzne. Bajki.
Do obejrzenia:
Cokolwiek.
sobota, 22 listopada 2008
niedziela, 16 listopada 2008
Na bezsenność
Little Dragon - "Twice"
http://game11.zylom.com/servlet/FrameSet?pageID=0&no-cache=1226842761738
Gra w żabę
czwartek, 6 listopada 2008
środa, 5 listopada 2008
sobota, 27 września 2008
sobota, 30 sierpnia 2008
środa, 20 sierpnia 2008
Dejt or slejt
Dobija mnie nieodwracalność rzeczy niektórych i bezradność moja wobec tychże.
I powaga sytuacji.
I natłok spraw walących się znienacka na głowę.
I powaga sytuacji.
I natłok spraw walących się znienacka na głowę.
wtorek, 12 sierpnia 2008
niedziela, 10 sierpnia 2008
Po Offie
Było miło. Mimo deszczu, dzikich hord ludzi o rozmaitych orientacjach (przeto czasem zainteresowanych bardziej piciem i macaniem sie pod drzewami niż muzyką), przypadkowych turystów zakłócających koncerty głupim gadaniem i wstrętnego dziada z baru, który nas oszukał o 2 złote.
Playlista Mogwai wcale nie była monotonna (jak twierdzą malkontenci), a na scenę eksperymentalną udało mi się dostać za każdym razem (choć to fakt, że sala była maleńka).
Hity: oczywiście Of Montreal (energia, rajtuzy w kwiaty, pan w masce tygrysa i golenie wąsów) i Mogwai (na Mogwai przypałętało się jakieś gadające bydło które albo chciało przeskakiwać przez barierkę, albo mówiło dużo, głośno i głupio, więc musiałam agresywnie uciszać O_o), poza tym Lutosphere (lutosławski pomysł Możdżera, który zapuścił włosy, w związku z czym wygląda jak Kurt Cobain powstały z martwych), Jacaszek (zmiażdżyło) i Menomena.
Caribou (multiinstrumentalista wypasowicz z Kanady) też podobno dawał radę, ale na nim akurat nie byłyśmy, tak samo jak na Modified Toy Orchestra (zmodyfikowane niechciane zabawki ze sklepów z używanymi rzeczami - jak głosi festiwalowa książeczka).
Podobało się: British Sea Power (świetny koncert, ale i tak ich nie lubię), Clinic, Waglewscy, Kammerflimmer, James Chance, So So Modern, Singapore Sling i Polpo Motel.
Śmiechowe: Dick4Dick (czyli ile piosenek można napisać o męskich narządach rozrodczych), Bajzel (uroczy chłopiec z gitarą i automatem do podkładów) i Czesław (Czesław mnie rozczarował) oraz Hungry Hungry Models (set didżejski grający do rana w składzie: dwóch panów figurantów bardzo metro i pani odwalająca całą robotę).
Kity: na samym początku, skuszone nazwą, miałyśmy wątpliwą przyjemność naciąć się na Budynia i Sprawców Rzepaku; Muchy też były nudne, jako i francuskie disko (Dat Politics, którzy w dodatku spóźnili się, ponieważ mieli problem z podłączeniem projektora, co moim zdaniem mogli sobie darować, bo mieli bardzo nieciekawą animację).
Chwała Rojkowi także za zorganizowanie zabawy aż do 6:00 i za płaszcze przeciwdeszczowe.

"Lechu, damy radę z paso doble?" - ozwał sie głos z tłumu.

Lutosfera - tak jak atmosfera, albo strato, ale luto.

Rzeczone płaszczyki

Of Montreal fakin grejt

Mogwai. Ach, och.

Waglewscy byli przyjemni, a Fisz piękny.

Singapore Sling, czyli Surf/Garage/Electro z Islandii; w każdym razie brzmieli trochę jak grunge; po lewej w koszulce w kratkę pan od potrząsania tamburynem, a po prawej - pani z gitarą.

Playlista Mogwai wcale nie była monotonna (jak twierdzą malkontenci), a na scenę eksperymentalną udało mi się dostać za każdym razem (choć to fakt, że sala była maleńka).
Hity: oczywiście Of Montreal (energia, rajtuzy w kwiaty, pan w masce tygrysa i golenie wąsów) i Mogwai (na Mogwai przypałętało się jakieś gadające bydło które albo chciało przeskakiwać przez barierkę, albo mówiło dużo, głośno i głupio, więc musiałam agresywnie uciszać O_o), poza tym Lutosphere (lutosławski pomysł Możdżera, który zapuścił włosy, w związku z czym wygląda jak Kurt Cobain powstały z martwych), Jacaszek (zmiażdżyło) i Menomena.
Caribou (multiinstrumentalista wypasowicz z Kanady) też podobno dawał radę, ale na nim akurat nie byłyśmy, tak samo jak na Modified Toy Orchestra (zmodyfikowane niechciane zabawki ze sklepów z używanymi rzeczami - jak głosi festiwalowa książeczka).
Podobało się: British Sea Power (świetny koncert, ale i tak ich nie lubię), Clinic, Waglewscy, Kammerflimmer, James Chance, So So Modern, Singapore Sling i Polpo Motel.
Śmiechowe: Dick4Dick (czyli ile piosenek można napisać o męskich narządach rozrodczych), Bajzel (uroczy chłopiec z gitarą i automatem do podkładów) i Czesław (Czesław mnie rozczarował) oraz Hungry Hungry Models (set didżejski grający do rana w składzie: dwóch panów figurantów bardzo metro i pani odwalająca całą robotę).
Kity: na samym początku, skuszone nazwą, miałyśmy wątpliwą przyjemność naciąć się na Budynia i Sprawców Rzepaku; Muchy też były nudne, jako i francuskie disko (Dat Politics, którzy w dodatku spóźnili się, ponieważ mieli problem z podłączeniem projektora, co moim zdaniem mogli sobie darować, bo mieli bardzo nieciekawą animację).
Chwała Rojkowi także za zorganizowanie zabawy aż do 6:00 i za płaszcze przeciwdeszczowe.
Foty
"Lechu, damy radę z paso doble?" - ozwał sie głos z tłumu.
Lutosfera - tak jak atmosfera, albo strato, ale luto.
Rzeczone płaszczyki
Of Montreal fakin grejt
Mogwai. Ach, och.
Waglewscy byli przyjemni, a Fisz piękny.
Singapore Sling, czyli Surf/Garage/Electro z Islandii; w każdym razie brzmieli trochę jak grunge; po lewej w koszulce w kratkę pan od potrząsania tamburynem, a po prawej - pani z gitarą.
Wszystkie zdjęcia:
![]() |
| Off festival 2008 |
Do posłuchania:
Of Montreal
(niczego innego nie ma w necie)
Clinic
Caribou
Menomena
Kawałek Kulki
Singapore Sling
So So Modern
Polpo Motel
Jacaszek
- SCENA GŁÓWNA
Of Montreal
- SCENA LEŚNA
(niczego innego nie ma w necie)
Clinic
Caribou
Menomena
Kawałek Kulki
- SCENA OFFENSYWY
Singapore Sling
So So Modern
- SCENA STRUCTURA EXPERIMENTAL
Polpo Motel
Jacaszek
czwartek, 31 lipca 2008

Majkel zaprasza do Krosna.
Nasze Mieszkanie natomiast oblazły koty i wściekły turkusik.
Znowu upał, więc Kraków jeszcze bardziej mi się kojarzy z wielkim betonowym strupem, a my ledwo się ruszamy, nawet psychotropy nie pomagają. Tylko Klusek skacze radośnie po naszych zwłokach. Czy on działa na baterie słoneczne?
Ze względu na sierpniową nieczynność wszystkich bibliotek spodziewam się znacznego wycieku wiedzy z głowy.
środa, 23 lipca 2008
Tu jedziemy z Leslie Feist (mamy bilety!!!), a Wiśnia niech zazdrości (program). Mam nadzieję, że pogoda będzie lepsza niż dzisiaj (7 godzin łażenia po deszczu i marketach w celu podliftingowania - jest takie słowo?? O_O - a może raczej reanimacji naszego mieszkania).
Widok wystylizowanego chłopca w kapeluszu i skórzanym szlafroku, strzykającego spomiędzy zębów flegmą na szacowną kostkę brukową koło EMPiKu - bezcenne.
A w Ikei zakupiłam se fajowe lusterko, foremki do lodów wodnych i różowy spryskiwacz :D.
Mesydż dla Rudej: Mamy jusz tesz fkońcu otwieracz do puszek marki Ikea.
Trzy bajki o kocie
A hungry cat resorts to increasingly desperate measures to...
... wake its sleeping owner.
... get indoors.
... gain its owner's attention.
... wake its sleeping owner.
... get indoors.
... gain its owner's attention.
czwartek, 17 lipca 2008
sobota, 12 lipca 2008
wtorek, 8 lipca 2008
Przetestuj się
Zaburzenia osobowości 1, 2, 3
Test na uczciwość
How evil are you 1, 2
Piekło Dantego - ja jestem w siódmym kregu ;)
Czy kiedyś porwali mnie kosmici i czy powinnam emigrować na zachód.
Tyle kosztują moje zwłoki...
...a w następnym wcieleniu będę żyrafą przy odpowiednim współczynniku pecha
Test na uczciwość
How evil are you 1, 2
Piekło Dantego - ja jestem w siódmym kregu ;)
Czy kiedyś porwali mnie kosmici i czy powinnam emigrować na zachód.
Tyle kosztują moje zwłoki...
...a w następnym wcieleniu będę żyrafą przy odpowiednim współczynniku pecha
niedziela, 6 lipca 2008
sobota, 21 czerwca 2008
niedziela, 15 czerwca 2008
Bilans tygodnia
19 stron magisterki
Jedna rana cięta
Jeden mecz
Jeden pies
Jeden pijacki wieczór, na którym jednakowoż nie upodliłam się, a przynajmniej tak myślę
Jedna wlepka
Jedno haniebne spóźnienie
Kilka konstruktywnych rozmów
Nowy telefon
Nowy tata dla Masz
Ostatnia lekcja z panami
Ostatni egzamin
Stina Nordenstam - hot
Książę Kaspian - not, bo się całował z Zuzą na końcu; dla mnie niewybaczalna amerykańska sztampa
Jedna rana cięta
Jeden mecz
Jeden pies
Jeden pijacki wieczór, na którym jednakowoż nie upodliłam się, a przynajmniej tak myślę
Jedna wlepka
Jedno haniebne spóźnienie
Kilka konstruktywnych rozmów
Nowy telefon
Nowy tata dla Masz
Ostatnia lekcja z panami
Ostatni egzamin
Stina Nordenstam - hot
Książę Kaspian - not, bo się całował z Zuzą na końcu; dla mnie niewybaczalna amerykańska sztampa
poniedziałek, 9 czerwca 2008
100% distress. Produktywność 0. Poczucie obowiązku 0.
1. Idę na przystanek tą samą trasą 3 minuty krócej niż do tej pory.
2. Po chuj się zdrowo odżywiam, skoro nie chcę żyć długo i szczęśliwie.
3. Ostateczną konsekwencją mojego weganizmu powinno być niejedzenie niczego, a najlepiej wchłonięcie się w podłogę, tak żeby nawet plama nie została.
4. Brian Molko z Krakowa nie jest nawet prawie jak Brian Molko z Placebo.
5. Chcę świnkę morską.
Piosenka na wczoraj:
Stina Nordenstam - "So Lee"
Piosenka na dziś:
Stina Nordenstam - "Circus"
EDIT 2.58: Ptaki już śpiewają, a ja dalej tkwię w pierwszym rozdziale.
2. Po chuj się zdrowo odżywiam, skoro nie chcę żyć długo i szczęśliwie.
3. Ostateczną konsekwencją mojego weganizmu powinno być niejedzenie niczego, a najlepiej wchłonięcie się w podłogę, tak żeby nawet plama nie została.
4. Brian Molko z Krakowa nie jest nawet prawie jak Brian Molko z Placebo.
5. Chcę świnkę morską.
Piosenka na wczoraj:
Stina Nordenstam - "So Lee"
Piosenka na dziś:
Stina Nordenstam - "Circus"
EDIT 2.58: Ptaki już śpiewają, a ja dalej tkwię w pierwszym rozdziale.
środa, 4 czerwca 2008
The Strokes są dobrzy na wszystko
Nawet na upał i walące oknami tabuny robali.
"On The Other Side". Dobry powerplay na dzisiaj, wczoraj, jutro, zeszły i przyszły tydzień, miesiąc, rok...
Irytujące podrygi pana w tle tylko potwierdzają ach jakże trafny tekst.
"On The Other Side". Dobry powerplay na dzisiaj, wczoraj, jutro, zeszły i przyszły tydzień, miesiąc, rok...
Irytujące podrygi pana w tle tylko potwierdzają ach jakże trafny tekst.
niedziela, 25 maja 2008
piątek, 23 maja 2008
piątek, 2 maja 2008
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Jedną nogą w grobie, upodliwszy się nieco.
Frajerka po pierwszej przecenie. Urodziny nigdy nie nastrajały mnie optymistycznie i nigdy nie chce mi się ich obchodzić. Jednakowoż otoczenie zwykle odmawia przyjęcia tego do wiadomości, co skutkuje inwazją telefoniczną, ale i przypływem gotówki oraz różnych niespodzianek.

EDIT: pretensjonalne wymioty.

EDIT: pretensjonalne wymioty.
sobota, 12 kwietnia 2008
Devendra Banhart

http://www.myspace.com/devendrabanhart
Kower moim zdaniem średni, bo jakiś skoczny i dziwnie rozedrgany wokalnie, za to teledysk jest ładny:
Devendra Banhart - "Don't Look Back In Anger"
czwartek, 3 kwietnia 2008
Pretensjonalnie
poniedziałek, 31 marca 2008
niedziela, 30 marca 2008
niedziela, 23 marca 2008
wtorek, 18 marca 2008
Babcia Śmierć
wtorek, 11 marca 2008
So Not Right Now
... ale zawsze zostają ładne obrazki do pooglądania
Kate Moss - "I Just Don't Know What To Do With Myself"
Placebo - "Special Needs"
Trailer do "Control"

(znalezione przypadkiem gdzieś w sieci)
Kate Moss - "I Just Don't Know What To Do With Myself"
Placebo - "Special Needs"
Trailer do "Control"
(znalezione przypadkiem gdzieś w sieci)
środa, 5 marca 2008
niedziela, 2 marca 2008
piątek, 29 lutego 2008
czwartek, 28 lutego 2008
The end has no end
Subskrybuj:
Posty (Atom)























